Z tymi ubraniami wbiegłam do mojej prywatnej łazienki i wykonałam poranne czynności. Rozczesałam włosy i spięłam grzywkę do góry. Ubrałam się i wybiegłam z pokoju po drodze zabierając torbę z potrzebnymi rzeczami. Zbiegłam po krętych schodach i wleciałam jak torpeda do kuchni.
-Mamo !!- wrzasnęłam przerażona
-Córciu już wstałaś ? zazwyczaj wstajesz o 11:00. - powiedziała ze spokojem i postawiła mi na stole sałatkę i sok pomarańczowy.
-Mamo !! nie ma Lexi ! - spanikowałam
-Wygoniłam ją na dwór - odpowiedziała ze spokojem
-Bo ? i kiedy ? - zapytałam
-Dzisiaj w nocy i dlatego, że wskoczyła Ci na łóżko. Musiała mieć karę - powiedziała spokojnie i powróciła do robienia naleśników dla mojej siostry
-Zwariowałaś ?!! ona nie może przebywać na dworze kiedy jest zimno, a już na pewno nie w nocy !! - krzyczałam - Ja ją wpuściłam na łóżko i jakim prawem zaglądasz mi do pokoju ?! - wrzasnęłam i pobiegłam do drzwi wyjściowych
-Lexi ! - zawołałam
Przybiegła zdyszana i głodna o spragnieniu nie mówiąc. Wzięłam ją na ręce i zaniosłam do salonu gdzie miała drugie swoje posłanie. Nalałam jej wody i dałam specjalnej karmy z groszkiem. Usiadłam i popatrzyłam jak zjada i popija śniadanie.
-Kocham Cię wiesz ? - powiedziałam i pocałowałam ją
Wróciłam do kuchni i usiadłam na swoim miejscu. Zaczęłam jeść i popijać sokiem.
-Ciara dlaczego wpuściłaś psa na łóżko ? wiesz, że nie zezwalam na to ? - zapytała z groźną miną
-Bo...ona skamlała i zrobiło mi się jej szkoda - powiedziałam i zrobiłam niewinną minkę
-No...dobra, czasem i ja ie mogę się im oprzeć - powiedziała i wróciła do swoich czynności
Kiedy skończyłam jeść i wybrałam się do salonu gdzie słodko spała moja księżniczka włączyłam sobie telewizor. Usłyszałam kroki na schodach, wiedziałam, że była to moja siostra bo słyszałam też tupanie łap psa, a gdyby był to mój tata nie szedł by za nim pies bo tata jest dla nich surowy, ale kocha je :)
-Już wstałaś ? - usłyszałam głos mamy
-Tak - odpowiedziała moja siostra
-Zabierz psa z kuchni !! - krzyknęła
-Dobrze - powiedziała Mackenzie i wygoniła Mini
Ona zawsze jest taka posłuszna i dobra, taki aniołek i zawsze mnie do niej porównują, a to młodszą powinni porównywać do starszej. Nie cierpię tego jak mówią " Ciara dlaczego nie możesz być tak grzeczna jak Mac ". Spojrzałam na zegarek godzina 12:06. Wzięłam torbę, pożegnałam się z Lexi i krzyknęłam " Idę już ". Wyszłam za drzwi i skierowałam się w stronę szkoły. Po drodze oczywiście spotkałam przyjaciółki.
-Hej Ciara ! - krzyknęły już z 20 metrów
-Hej Paris, hej Peyston - przywitałam każdą z osobna
-I jak tam żyje nasza królowa ? - zapytała Paris ze śmiechem
-Okej, ale to się po woli robi nudne - powiedziałam z uśmiechem
-Tsa, ale nie mówiłaś tak jak zwyciężyła tamta...- powiedziała Peyton i machnęła ręką
-Nie przypominaj mi..- powiedziałam - Następnym razem nominuję was - dodałam
-Ale wiesz, że nie mamy szans z tobą no nie ? - zapytała Paris
-Macie i założę się, że któraś na pewno wygra - zapewniłam je
-A tak zmieniając temat, od kiedy Greyson stał się taki rozrywkowy ? - zapytała Peyton
-Właśnie nie wiem, ale ten bal był super - zaśmiałam się
-No wyglądacie razem tak ślicznie - powiedziała Paris
-Dzięki - odpowiedziałam z uśmiechem
Nie zauważyłam kiedy doszłyśmy do szkoły, chłopcy stali przed szkołą na schodach i czekali na nas. Bez nas nigdy nie wchodzą. Królewska para dzień po balu, przynajmniej my zawsze wchodzimy razem. Podeszłyśmy bliżej.
-Hej chłopaki - powiedziałyśmy
-Hej - odpowiedzieli
Greyson podszedł do mnie i pocałował w policzek. Własnie w tym momencie przechodzili Jack i Ryan. Jack dziwnie się na mnie spojrzał, a ja na niego.
-Idziemy ? - zapytał Grey
-Ja..jasne..- zająknęłam się
Greyson objął mnie ramieniem i poszlismy przodem, za nami z prawej strony Paris, z lewej Peyton, a po środku Leo. Weszliśmy do środka, a tam wszyscy ustępowali nam miejsca. Szliśmy jak jakaś szlachta, ale w sumie w szkole to byliśmy taką szlachtą. Obejrzałam się w stronę szczurów i posłałam im dumne spojrzenie. Poszliśmy dalej w stronę sali gimnastycznej gdzie miałam teraz trening cheerlederek, a Grey miał W-f. Rozdzieliliśmy się i poszłam z dziewczynami do szatni. Reszta była już w strojach. Ja i dziewczyny normalnie tak przychodzimy, więc się nie spóźniłyśmy. Podeszłam do swojej szafki i wyciągnęłam czerwony strój. Pierwsze co zrobię będzie to zmiana koloru stroju z czerwonego na niebieski. Cheerlederki nie mają w-f'u tylko trening, a dziewczyny takie jak Amber, Kira i Ryan normlnie ćwiczą. Chłopaki mają treningi po szkole więc też normalnie mają w-f. W tym momencie do szatni weszły dziewczyny ze szczurów.
-Ojej Ciara ! - odezwała się Ryan
-Czego ? - zapytałam groźnym tonem
-Czerwony ? przecież ty go nie cierpisz - zaśmiała się
-Ojej straszne ! Miłego pocenia się - powiedziałam i wszystkie cheerlederki się zaśmiały
Wyszłyśmy z szatni i skierowałyśmy się w stronę stali gimnastycznej gdzie już czekały na nas pompony. Wzięłam swoja parę i się ustawiłam w drugim rzędzie do układu. Prze de mną zawsze stała kapitanka, ale niestety skończyło się na tym, że stoję w pierwszym rzęzie. Po 10 minutach raczyła się zjawić nasza trenerka.
-Dzień dobry dziewczyny - powiedziała
-Dzień dobry - odpowiedziałyśmy
-Dziewczyny w związku z tym, że Lindi już nie zatańczy musimy wybrać nową kapitankę - oznajmiła nam- Kogo proponujecie ? - dodała
-Proponuję Ciarę ! - podniosła głos Peyton, a chyba z 5 dziewczyn potwierdziło
-Ja proponuję Nikolę ! - podniosła głos Iga, również 5 dziewczyn potwierdziło
W zespole było nas 13, kapitanka i 12 tancerek, ale teraz zostało nas niestety nie do pary.
-Musimy to jakoś rozstrzygnąć - powiedziała trenerka - Ma ktoś jakiś pomysł ? - dodała
-Może...ułożą układy i pokażą, a potem będziemy głosować ? - zaproponowała jedna z dziewczyn
-No...dobrze - powiedziała - I dopiero wtedy przerobimy układ na mistrzostwa. Do końca lekcji macie wolne - powiedziała i wyszła
Ja i dziewczyny wróciłyśmy do szatni i przebrałyśmy się w normalne ciuchy.
-Ciara ? Skąd szczurzyca wiedziała, że nie lubisz czerwonego ? - zapytała Paris
-Ym...a...nie mam pojęcia - wyjąkałam i wyszłam na korytarz i zajęłam ławkę, zawsze w tym samym miejscu co zawsze
-Ciara !! powiedz ty coś wiesz - powiedziała Peyton
-Nie prawda - powiedziałam i odwróciłam głowę
Przecież nie powiem znajomym, że byłam jedną ze szczurzyc. Znaczy nie przyjaźniłam się z wszystkimi tylko z Kirą i Ryan i to w podstawówce. Dzień w szkole minął mi szybko. Potem poszłam do domu i weszłam do kuchni. Na stole był już obiad, ale niestety rodziców nie było. Jak zawsze byli w pracy. Zjadłam obiad i pobiegłam do siebie do pokoju.
-Lexi !! - krzyknęłam
Wybiegła z mojej garderoby i od razu zaczęła na mnie skakać.
-Miałam układać układ na konkurs, ale zaborę Cię na spacerek - powiedziałam i wyjęłam moją białą smycz dla Lexi.
Przypięłam ją do jej obroży i zbiegłam na dół. Zostawiłam kartkę na stole i wyszłąm do parku. Zobaczyłam tam wiele psów więc nie spuszczałam Lexi ze smyczy. Pochodziłyśmy sobie trochę i trochę się zmęczyłam więc usiadłyśmy na ławce. Aż nagle poczułam, że ktoś zakrywa mi oczy dłońmi.
***************************************
Uhu !!! Drugi rozdział :) Ja się cieszę, a wy ?
Obiecuję, że dopiero teraz zacznie się dziać :)
Do napisania:)


bardzo fajnie piszesz, zostaje na dłuzej :)
OdpowiedzUsuńsuper posty.
OdpowiedzUsuńzestaw ubrań też mi się podoba :)
obserwuję i zapraszam do Nas
http://dlaniejdlaniego007.blogspot.com/
Świetny kochana.... <3
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej :)
Super piszesz :)
OdpowiedzUsuńObserwuje i liczę na rewanż
www.greenpinkandcafe.blogspot.com
pisz dalej ;3
OdpowiedzUsuń